Marta i Marcin

Za mundurem panny sznurem, a właściwie za marynarzem ;) Dzisiaj kilka klatek ze ślubu i pleneru Marty i Marcina, marynarza i hmmm.. chciałem napisać “marynarki”, no ale żona marynarza, to nie marynarka, a za marynarkę, to dostałbym w kostkę od Marty, a od Marcina to pewnie trochę wyżej, nawet nie chcę o tym myśleć ;) No ale tak poważnie, słodko było, całuśnie bardzo, Młodzi to całować przestać się nie chcieli, zdrowe to objawy raczej, prawda? A i ja tam lubię jak całują, znaczy się całują. Pozdrawiam M&M; w dalekiej północnej Polsce i zapraszam do rzucenia okiem :)
Cmok… znaczy się “spocznij” :D

Twój adres email jest widocznytylko dla autora bloga. Pola obowiązkowe są oznaczone *

*

*

Powrót na górę|Skontaktuj się ze mną|Udostępnij na facebook'u