Tok myśli

“Ech, znowu” – pomyślałem. Jakaś cholerna siła każe reagować mi na ten dźwięk, nie mam pojęcia dlaczego. Zwlokłem się zatem z łóżka i poszedłem. Tak jak myślałem, to był on, słyszałem i czułem go z daleka. Nigdy nie przychodzi z kimś, zawsze sam. No, może czasem przychodzi z nią. Tak więc zwlokłem się. Wyglądał jakby coś go trapiło, a może nie? Nie wiem, zwykle mam problemy z odgadnięciem o co im tak naprawdę chodzi. Uśmiechnąłem się ale pewnie i tak nie zauważył. Musnąłem lekko, chciał odwzajemnić dotyk, ale szybko uciekłem. Coś podpowiadało mi, że lepiej będzie czmyhnąć, zresztą ja też miałem dzisiaj kiepski nastrój.

Czasem tak siedzę i patrzę na nich. Siedzą, leżą, stoją, chodzą, biegają, jedzą, piją, wychodzą, przychodzą, śpią. Najbardziej denerwują mnie dźwięki jakie wydają i te zapachy. Hałas przygniata hałas, smród zabija smród, aż rzygać się chce. Najlepiej jest kiedy śpią, wtedy jestem wolny. No, w miarę wolny. W sumie w dupie mam te ich nakazy i zakazy. Nie wolno tego, nie wolno tamtego, zrobić to, zrobić siamto. Kiedyś próbowałem się od tego uwolnić. Sztuka się nie za bardzo udała, do dzisiaj boli mnie tyłek po tamtym wydarzeniu. Było, minęło. Dupa czasem boli, dlatego zwykle leżę… i odpoczywam. Będąc szczerym, to jeszcze jem i wydalam. Mam to szczęście, że nie muszę polować. W ogóle, mając ich w dupie, to mało muszę. I tak żyje mi się przyzwoicie wygodnie.

Wczoraj znowu pachniało mi tą małą. Mmmm, paluszki lizać. Nie widziałem jej niestety, ale wiem jak wygląda, znaczy wyobrażam sobie jak wygląda, więc wiem. Najgorsze jest to, że wyskoczyłbym gdzieś sobie. Odetchnął świeżością, posłuchał sobie ciszy. Nie mogę. Pilnują mnie jak w więzieniu. “Rób co chcesz, ale nie wychodź”. Kilka razy gdzieś mnie zabrali. Było tam wiecej takich jak ja. Jednego kompletnie nie polubiłem. Był jakiś taki z tych typów, co to patrzysz się na niego i chcesz go od razu w dupę kopnąć. Więc go waliłem po łbie, lizusa. Ona też mnie nie lubiła. Chciała żebym go nie lał. Fajna była, ale walenie jeszcze fajniejsze.

Ostatnio coś robili tam, skąd najlepsze widoki mam. Nie wiem jak to nazwać, ale stamtąd widzę i czuję cały ten świat. Tak naprawdę to tylko on robił, ona czasem tam zajrzała. Chyba upewniała się czy jeszcze żyje, czy może wyskoczył tak jak ja wcześniej. Nooo, jak mnie to denerwowało. Powiesili tam jakieś cienkie, szeleszczące wisiadła. Doprowadzały mnie do szału. Nie mogłem wyjść na taras, bo najnormalniej w świecie bałem się tego. Kiedy postawiłem na tym stopę, to nagle zaczęło się ruszać, wibrować i wydawać z siebie te szelesty. Ani to ugryźć, ani to jakoś zaatakować. Nic nie mogłem poradzić, siedziałem więc w zamknięciu nie mogąc wyjrzeć na świat. Wkurzyłem się i zarzygałem im dywan, a jemu nasikałem do tego pojemnika, który prawie codziennie ze sobą zabiera rano. Mówię wam, frajda niesamowita. A jeszcze ciekawiej było wtedy, kiedy olałem mu te śmierdzące buty, a on założył je na siebie następnego dnia. Ha! Tu dopiero miałem ubaw. To był chyba jeden z najlepszych moich dni, tym bardziej, że udało mi się umiejętnie ukryć przed jego powrotem.

Od kilku dni znowu jestem osaczony, chyba wydrapię dziurę w drzwiach tak bardzo potrzebuję stąd wyskoczyć. Uciec jak najdalej od zapachu tej małej. Nie, nie pobiec do niej, tej bliskości to bym nie zniósł. Najlepiej uciec gdzieś, zostawić te podrażniacze za sobą i tą upierdliwą dwójkę również. Ten z bajki, ten w butach, ten to miał dobrze, łaził sobie gdzie chciał, robił co chciał, wolność całą piersią. Skąd on takie buty wziął? Może i ja takie znajdę. Wtedy odejdę od nich, tak jakby mi wcale się nie chciało, powolutku, na bardzo obrażonych łapach…

- i odszedł… -

Anonymous - Misza – to był wyjątkowy koteczek. Tym niesamowicie oryginalnym tekstem oddałeś Jego psychikę, temperament i psotliwy charakter. Gratuluję, bo to co napisałeś jest piękne, u mnie wyciska łzy i naprzemian wywołuje uśmiech. Jestem pod wielkim wrażeniem super stylu i humoru sytuacyjnego. Do tego tekstu, jak i bloga się wraca…

Twój adres email jest widocznytylko dla autora bloga. Pola obowiązkowe są oznaczone *

*

*

Powrót na górę|Skontaktuj się ze mną|Udostępnij na facebook'u