Agnieszka i Bartek

Nie mogłem doczekać się Żywca, a właściwie Lipowej, miejscowości, w której Agnieszka i Bartek brali ślub i weselili się w sierpniu dwudniowo. Wyjechawszy z domu z kilkugodzinnym zapasem, do upalnego Szczyrku noclegowego dojechałem dosłownie na styk, tak, żeby odświeżyć się i pomknąć na błogosławieństwo. Trasa, którą powinno przejechać się w maksymalnie dwie godziny trwała ponad cztery, ot takie uroki naszych polskich dróg/korków. Z drugiej strony jako mieszkańca Śląska, ups, Zagłębia mieszkańca, pokonującego codziennie trasę do Katowic, nie powinno mnie nic zdziwić ;) Wracając do tematu.. dojechałem na czas, świeży, zwarty i gotowy, pobiegłem utrwalać te chwile, które Agnieszka i Bartek mieć utrwalone chcieli. Dodać należy z przyjemności obcowania, że jeszcze nie miałem okazji widzieć na ślubnym przyjęciu tylu tak wspaniale tańczących par, a do kilku salsowych wykonań nogi same się prawie rwały, szkoda, że lustrzanka to taka kiepska do tańca partnerka… Plenerek w Żywcu i okolicach…

odzwierciedlenie - Fana para. Zdjęcie dłoni można obrobić by żył nie było widać. Pozdr.

Twój adres email jest widocznytylko dla autora bloga. Pola obowiązkowe są oznaczone *

*

*

Powrót na górę|Skontaktuj się ze mną|Udostępnij na facebook'u